Armenia - kraj lawaszem pachnący

13-11-2017

W pierwszych dniach listopada WhyNotTravel,  przy współpracy z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT oraz Biurem Turystycznym „Bezkresy”, zorganizowało Fam Trip dla Kontrahentów. Celem podróży była Armenia.
Z pewnością najrzetelniejsza relacja i najlepsze zdjęcia nie oddadzą atmosfery tego niezwykłego kraju, ale mimo wszystko postaramy się przenieść Was choć na chwilę do miejsca, które urzekło nas bez reszty. Zaczynamy!

 

Wyprawa rozpoczęła się z przytupem: przed odlotem spędziliśmy 2 godziny w Business Lounge na Okęciu w Warszawie. Sponsorem wejścia do „Strefy komfortu”, w której posililiśmy się, był LOT.

Do stolicy Armenii, Erywania, dotarliśmy w godzinach nocnych, więc przed pierwszą wycieczką nie mieliśmy zbyt wiele czasu na odpoczynek. Jednak widoki, które nas czekały, wynagrodziły wszystko. Dotarliśmy bowiem nad Jezioro Sewan - jedno z największych jezior wysokogórskich na świecie, nazywane przez Ormian morzem oraz do klasztoru Sewanawank z XVII wieku. Po uczcie dla oczu przyszedł czas na ucztę dla podniebienia: zostaliśmy poczęstowani lokalnym smakołykiem - lawaszem.
Stamtąd udaliśmy się do miejscowości Garni, gdzie zwiedziliśmy jedyną zachowaną w Armenii świątynię pogańska, poświęconą bogu słońca Mitrze. Budowała została wzniesiona w 77 r. n.e. przez króla Trdata. Ulokowano ją na skalistym urwisku nad głębokim kanionem. Widok dla osób o mocnych nerwach ;)
Ostatnim punktem wycieczki w pierwszym dniu naszej wyprawy była świątynia skalna Geghard, której powstanie datowane jest na XII – XIII wiek. Nazwa obiektu tłumaczona jest jako „Święta włócznia”. Wierzono bowiem, że właśnie w tym miejscu znajdowała się włócznia, którą ukrzyżowanemu Jezusowi Chrystusowi przekłuto bok. Obecnie włócznia znajduje się w Muzeum Katedry Eczmiadzyńskiej.

Jako bonus potraktowaliśmy fakt, że w czasie, kiedy my podziwialiśmy wnętrza Geghard, w świątyni odbywał się ślub.:)

Wieczorem wróciliśmy do Erywania, gdzie czekała na nas pyszna kolacja.

W kolejnym dniu wyprawy udaliśmy się w pobliże granicy z Turcją, do miejscowości Chor Wirap. To tam wznosi się kościół, w którym przez 13 lat, w małym lochu, był więziony św. Grzegorz Oświeciciel. Został on oskarżony przez armeńskiego króla o szerzenie chrześcijaństwa.

Ze wzgórza, na którym znajduje się kościół, rozciąga się najpiękniejszy widok na biblijną górę Ararat. W oddali majaczą jej dwa błyszczące wierzchołki.
Zwiedzanie zakończyliśmy przepyszną kolacją serwowaną w …jaskini.

 

Ostatni dzień wycieczki po Armenii został poświęcony zwiedzaniu Erywania. Zobaczyliśmy centrum miasta, skwer Republikański, parlament, pałac prezydencki, operę oraz Matenadaran (bibliotekę antycznych manuskryptów). Wieczorem, tuż przed odlotem do Warszawy, udaliśmy się do najlepszego klubu jazowego w Erywaniu.

Co zapamiętamy z wyprawy do tego odległego i nieco tajemniczego kraju? Z pewnością zapierające dech w piersiach widoki, miejsca, w których zamknięta się jest odległa historia, przepyszną lokalną kuchnię oraz wspaniałe armeńskie wino.

Jak wszystko co dobre, i nasza wyprawa musiała dobiec końca. Ale obiecujemy Wam: nie była ona ostatnią. Trzymajcie nas za słowo. Słyszymy się niebawem ;)

Jezioro Sewan

Klasztor SEWANAWANK

Garni

Lawasz

Ormiański ślub

Restauracja w jaskini

Erywań nocą

Kaskady - Centrum Sztuki Cafesjana w Erywaniu

Kolacja

Powrót do listy aktualności